JAK NAUCZYŁAM SIĘ JĘZYKA JAPOŃSKIEGO

NIEŚMIAŁE MYŚLI O JAPOŃSKIM

Moja nauka języka japońskiego to trochę przypadek. W życiu bym nie pomyślała, że nauczę się, chociaż podstaw tego języka — znam trochę więcej i to jest dla mnie sukces. Już w czasie oglądania Czarodziejki z księżyca, ten język jawił mi się jako NIE DO OPANOWANIA. Pod koniec liceum, kiedy zastanawiałam się nad studiami, myślałam o japonistyce. Niestety pomysł ten szybko porzuciłam. W Polsce mało uczelni oferuje ten kierunek a wyjazd do innego miasta i mieszkanie tam nie wchodziło w grę. Poza tym byłam święcie przekonana, że trzeba znać, chociaż jakieś podstawy języka. Jakie było moje zaskoczenie (po czasie oczywiście) jak, dowiedziałam się, że nie wcale trzeba i uczą od języka podstaw. Byłam już jednak na innym jakże fascynującym kierunku również filologicznym.

SZUKAJĄC NOWEGO HOBBY

Przez długi czas nie miałam kontaktu z kulturą i językiem japońskim. W czasie studiów czytałam Murakamiego, ale w tamtym czasie wcale nie podobała mi się jego twórczość. Z nudów i z ciekawości zaczęłam oglądać japońskie animacje i czytać japońskie komiksy (mangi). Bardziej zaczęłam się interesować językiem i krajem. Ot tak po prostu dla siebie. Wtedy jeszcze nie myślałam poważnie o nauce. To było już po ukończeniu studiów.

Bardzo chciałam się dalej uczyć, brakowało mi tego. Chciałam coś robić, nauczyć się czegoś nowego. Odciągnąć od zmartwień, stresów i pracy. Zastanawiałam się czym się zająć, jaką dziedzinę wybrać. Stwierdziłam, że język obcy to dobry kierunek. Ale jaki język? Angielski? Wszyscy znają angielski i jest taki pospolity. Niemiecki? Nie znoszę dźwięku języka niemieckiego. Hiszpański? Wszyscy teraz się uczą języka hiszpańskiego, bo Hiszpania i Hiszpanie są tacy pociągający. A może włoski? Ee za trudny.

A MOŻE JEDNAK TEN JAPOŃSKI?

Chciałam czegoś oryginalnego i wymagającego skupienia, żebym nie miała czasu na myślenie o rzeczach, na które nie mam wpływu. Język azjatyckie? Idealne, ale… Chiński? Tony mnie przeraziły. Koreański? Nie, język mi się plątał przy próbie powiedzenia czegokolwiek. To może japoński? I to był strzał w dziesiątkę. Byłam już Trochę osłuchana i język nie brzmiał przerażająco. Już kiedyś myślałam o nim więc czemu nie zacząć się go uczyć teraz i samemu? To był dobry pomysł. Nie miałam czasu ani funduszy na szkołę językową więc skupiłam się na dostępnych materiałach, czyli Internecie i książkach i aplikacjach mobilnych typu: Duolingo i Memrise. Początkowo chciałam tylko znaleźć nowe hobby i zaspokoić ciekawość, ale stopniowo język japoński mnie wciągał i relaksował jednocześnie.

INTENSYWNA NAUKA JĘZYKA JAPOŃSKIEGO

Moje wszystkie książki do nauki języka japońskiego

Podstaw japońskiego, nauczyłam się sama. Z pomocą przeszedł Internet i książki od wydawnictwa Edgard. Moimi ulubieńcami stały się znaki kanji. Pisanie, rozpoznawanie, poznawanie znaczeń to była przyjemność. Poznawałam tajniki japońskiego i tak się wkręciłam. Czytałam różne materiały i w którymś momencie przeczytałam o JLPT — Japanese Language Proficiency Test. Na początku to była czysta abstrakcja. Potem uznałam, że to może być dla mnie dobra motywacja, sposób na usystematyzowanie wiedzy i sprawdzenie się. Ot tak dla własnej satysfakcji. Zaczęłam poważniej podchodzić do nauki i planowałam wyjazd do Warszawy na egzamin z języka japońskiego.

JAPANESE LANGUAGEPROFICIENCY TEST

Uczyłam się bardzo dużo, robiłam testy, powtarzałam materiał. Nie wiele brakowało, a zdałabym za pierwszym razem. Było to jednak cenne doświadczenie i BARDZO zmotywowało mnie do dalszej intensywnej nauki. Zakupiłam kolejne podręczniki przygotowujące do egzaminu. Znalazłam nauczycielkę i przed jakiś czas chodziłam na lekcje indywidualne, które bardzo dużo mi dały. Czułam się pewniej. Traktowałam to jako wyzwanie i szansę rozwoju. Czułam ogromną satysfakcję, widząc efekty codziennej nauki i pracy. Zbliżałam się do celu, czyli zdania JLPT.

W międzyczasie czytałam dużo o Japonii, japońskim. Poznawałam ludzi z kraju kwitnącej wiśni, zawierałam przyjaźnie za pośrednictwem Internetu. Korzystałam z aplikacji do nauki i praktykowania języka z native speakerami. W miarę możliwości spotkałam się z Japończykami mieszkającymi w Polsce. I planowałam pierwszą podróż do Japonii.

PODRÓŻ DO JAPONII

Japonia, marzec 2019, fot. Shohei Egawa

Japonię odwiedziłam w marcu 2019 roku tuż przed pandemią. To była podróż życia. Zobaczyłam na własne oczy Kraj Kwitnącej Wiśni. Miałam okazję pobyć tam przez dwa tygodnie. Zobaczyłam piękne i zatłoczone Tokio. Spróbowałam pysznych japońskich potraw i spotkałam się ze znajomymi — Japończykami, którzy pokazali mi ciekawe miejsca. Codziennie słuchałam języka japońskiego, jednak sama bałam się odezwać. Blokada językowa chyba nigdy mnie nie opuści. Satysfakcjonujące był jednak fakt, że rozumiałam, co mówi do mnie sprzedawca i rozumiałam napisy zapisane w kanji — w większości przypadków oczywiście. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odwiedzę Japonię.

NIEKOŃCZĄCA SIĘ JĘZYKOWA PRZYGODA

Certyfikaty z języka japońskiego
Podręczniki i testy do JLPT N3

W końcu zdałam JLPT N5 i N4. To był ogromny sukces dla mnie. Jestem dumna, że zdałam i znam trochę japoński. Niestety mam blokadę przed mówieniem po japońsku, oczym już wspomniałam. Obecnie planuję naukę do kolejnego poziomu N3 i podejście do egzaminu. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie. Co prawda codziennie trochę się uczę, coś czytam, ale straciłam dawny zapał i pęd do nauki japońskiego, który nadal jest dla mnie bardzo ważny. Potrzebowałam chyba trochę przerwy od natłoku nauki i presji, którą sama na sobie wypierałam. Chcę jednak osiągnąć kolejny językowy cel.

Posts created 38

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top
Translate »